Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Zawałowiec...

niedziela, 07 lutego 2010 17:01
No i stało się...
Jutro muszę iść do lekarza rodzinnego.
Powód? Stan przedzawałowy. Nieźle...
Dziś rano tak mnie uciskało w klatce piersiowej, że nie mogłem wstać z łóżka.
Wczoraj miałem to samo.
Wracałem do domu, gdy bez żadnego ostrzeżenia ścisnęło mnie w klacie.
Musiałem wesprzeć się o ławkę, bo bym chyba padł na klęczki.
Z trudem odpiąłem kurtkę i odwinąłem chustę.
Wystraszyłem się nie na żarty...
Minęło sporo czasu, nim mi przeszło i mogłem pomału udać się w stronę domu.
Mam takie bóle od ponad roku, ale nie były tak mocne i częste jak aktualnie.
Tak się zastanawiałem, czy zawał jest możliwy w moim wieku...
Chyba tak...
Niestety, stres daje o sobie znać i odzywa się w taki a nie inny sposób.

Muszę zwolnić i odpocząć.
Za tydzień rozpoczynają się ferie.
Chyba skorzystam z zaproszenia Asiuli i odwiedzę ją w Trójmieście.
Nie byłem jeszcze zimą nad Bałtykiem.
Pamiętam, jak mówiła mi, że sopockie molo o tej porze roku bywa zupełnie puste.
Zrobię coś dla siebie i się przekonam o tym osobiście.
Nie mógłbym zapomnieć o molo w Orłowie!
Taki całodzienny spacer na pewno mi sie przyda.

Muszę także wspomnieć, że zaproszenie do siebie ponowił pan K.
Zastanawiam się nad tym...
Może warto skorzystać i spotkac się z nim w Warszawie.
Miałbym okazję zobaczyć stolicę i pobyć tam kilka dni...
Mam jeszcze tydzień, więc przemyślę to i tamto.
Mógłym połączyć obie wizyty. Najpierw pobyłbym trochę w Gdyni, a w drodze powrotnej zahaczyłbym o Warszawę.

A że muszę odreagować, to oczywiste.
Po feriach czeka mnie niezły maraton.
Trzeba będzie gonić z materiałem, bo zielona szkoła rozbije cały rytm pracy.
W tym roku jedziemy autokarami. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.
Nawet lepiej dla nas - opiekunów, bo nie będziemy musieli zrywać się przy przenoszeniu bagaży dzieciaków ze stacji na stację, czy podczas pakowania do pociągu.
Pamiętam, jak kiedyś w Gdyni na peronie złapała nas ulewa... Dzieciaki zapakowaliśmy do pociągu, a my w strugach ogromnej ulewy zbieraliśmy porozstawiane bagaże z peronu do przedziałów.
Byłem przemoczony do ostatniej suchej nitki...
Nie miałem nawet, jak się przebrać, bo mój bagaż był... gdzieś na dnie pośród innych...
A jak już przebrałem się w suche ciuchy, to obrzygał mnie jeden chłopaczek..., i tak już potem całą noc haftował...
Ale za to wspomnienia są pierwszorzędne...
Chciałbym także przed tegorocznym wyjazdem z dzieciakami nad morze załatwić całą procedurę związaną z awansem.
Wiem, że będzie ciężko, ale trzeba sprostać wszystkim wymaganiom.

Wspomnę tylko jeszcze, że pan M. jakoś ostatnio się nie odzywa...
Nie dałem mu jednak kosza...
Czuję do niego jakąś nić sympatii..., ale chyba tylko sympatii...

komentarze (4) | dodaj komentarz

To, co lubię

sobota, 06 lutego 2010 4:00
Nowa nutka.
Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych nowości house'u progresywnego.
Można się zasłuchać i nie móc oderwać.
Rytm uderzeń fascynujący.
Posłuchajcie...



Dennis Christopher feat. Chappell - Through My Eyes (Original Mix)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czadowo

piątek, 05 lutego 2010 21:58
Przed niecałymi dwoma godzinami otworzyłem swoją skrzynkę pocztową, i co w niej znalazłem??
ZAPROSZENIE na imprezę!
Nawet nie wiedziałem, że dziś gra u nas C-Bool.
Siedzę ostatnimi czasy z nosem w książkach i nie śledzę imprez na bieżąco (tydzień temu nigdzie nie byłem), bo czekam na 12. lutego i na Mr. X.
Teraz trzeba zebrać cztery litery w troki i się wyszykować.
Tak więc czeka mnie dziś energetyczna impreza.
Pewnie z imprezy zejdę po 4. rano, a jutro idę do pracy...
Mamy dzień otwarty...

Przy takich kawałkach, jak te poniżej, to mogę całą noc się bawić.
Ja idę, a Wy sobie posłuchajta...

komentarze (0) | dodaj komentarz

(...)

piątek, 05 lutego 2010 1:59
Znalazłem w Internecie.
Podoba mi się bardzo podkład muzyczny, szczególnie na początku i piosenka na końcu.
Byłbym niesamowicie wdzięczny za podpowiedź, kto wykonuje końcową piosenkę.
Odwdzięczę się w naturze...

komentarze (0) | dodaj komentarz

Posuwający się w głupocie swej mól książkowy

środa, 03 lutego 2010 22:05
Tak, tak, to ja jestem tym głupcem!
Świadomie odpycham dłoń, która się ku mnie zbliża.
Już sam nie wiem, co się dzieje w moim mózgu.
Z jednej strony coś mnie ciągnie do niego, lecz z drugiej wzdragam się.
Nie odpisałem mu ani na smsy, ani na próby rozmowy na gg.
Mobilizuje umysł, aby delikatnie go odsunąć.
Może dziś wieczorem, jak się pojawi, napiszę mu ostateczne NIE…

Walczę też z nasilającą się grypą. Dziś w szkole mało co nie padłem na pysk. Rano nie mogłem się dobudzić, a potem kołowało mi się we łbie przez wszystkie lekcje. Raz mi gorąco, potem przeraźliwie zimno. Na całe popołudnie zakopałem się w łóżku, zaaplikowałem polopirynę, zobaczę… Muszę dać radę. Do lekarza mogę iść dopiero za dwa tygodnie, gdyż wtedy zaczynamy ferie zimowe. Teraz nie ma mowy o żadnym L4, bo we wszystkich swoich klasach rozpocząłem nowe działy materiału i muszę omówić je na swój sposób. Zaplanowałem jeszcze kartkówki i dyktanda przed przerwą. Jak znam siebie, nie odpuszczę, wszystko musi być zrobione na tip top!

Jeszcze jedno. Zgłupiałem na punkcie kupowania książek. Tylko w tym roku kupiłem już ich ok. 12. Wczoraj w księgarni w ręce wpadło mi ładne wydanie opowiadań Edgara Allana Poe, a że była promocja, nie omieszkałem wzbogacić swojej domowej biblioteki. Leży teraz obok mnie taka cegła na prawie 900 stron. Przedwczoraj zakupiłem „Nienasycenie” S. I. Witkiewicza, a któregoś dnia wyszedłem z pełnym naręczem knig z antykwariatu, dodam jeszcze tylko, że u brata czekają na mnie 2 książki zamówione na allegro, a dwie kolejne mam zamówione w Empiku.
Jestem głupi…

komentarze (3) | dodaj komentarz

(…)

środa, 03 lutego 2010 0:22
Spotkałem się dziś z panem M. na kawie.
Rozmawialiśmy krótko, ale rzeczowo.
Bardzo bałem się tego spotkania.
Specjalnie ubrałem czerwony sweter, aby nie było widać mojego zdenerwowania.
Oczekuje ode mnie czegoś, czego chyba nie jestem w stanie mu zaoferować.
Wśród jego sygnałów wyczytałem, że oczekuje ode mnie czegoś więcej niż przyjaźni.
Tłumaczyłem mu, że zamknąłem się w sobie i nie zdejmę swojej maski.
Nie zrozumiał.
Od godziny piszę z nim na gg i nie potrafię mu tego przetłumaczyć, że w moim przypadku koniec ze związkami i z facetami w ogóle.
Nie chcę znów walić głową w ścianę, bo ktoś zapali moje emocje i po miesiącu wyleje mi na głowę kubeł zimnej wody.
Wyciszyłem się po ostatniej porażce i więcej nie chcę.
Czy tak ciężko zrozumieć odmowę?
Zwróciłem mu uwagę, że nie może naciskać na mnie, bo się to może dla niego na serio źle skończyć.
Też nie zrozumiał.
A może to ja się stałem wredny i tak nieprzystępny i każdemu daję kosza już na początku.
Chciałem stać się kamieniem, więc się nim staję!
Choć nie ukrywam, że z drugiej strony znów chciałbym poczuć czyjś ciepły oddech na swojej szyi.
To takie ukrzyżowanie pomiędzy strachem a pragnieniem.
Tym razem gwoździe palą jak jeszcze nigdy przedtem.

(A tak na marginesie mówiąc, nie wiem, co się stało, że tak nagle wzrosło zainteresowanie moją skromną osobą…
Dziwne…)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zaczytanie

wtorek, 02 lutego 2010 1:28
I zaczął się luty. Czas ucieka niemiłosiernie szybko. Ledwie zacznie się dzień, już dobiega końca. Co się dzieje?? Czy tylko ja tak mam, że wstanę rano, pokrzątam się po domu, wyjdę na zakupy i już zapada wieczór i trzeba szykować posłanie? Dzień jest zbyt krótki, życie jest zbyt krótkie. „Żyj chwilą” – ktoś mi ostatnio powiedział i dziś stwierdziłem, że miał rację. Ucieka wszystko i zostaje w tyle za nami, a my przemy do przodu i zdobywamy nowe dni jak szczyty górskie. Odwieczne prawo natury – rodzi się pokolenie, przemija pokolenie. Tak już musi być, nic na to nie poradzimy.

Na nowo odkryłem przyjemność czytania. Skończyłem dziś czytać „Wieżę Sokołów”, powiastkę pisarza norweskiego. Muszę przyznać, że wzruszyły mnie losy bohatera. Zamknąłem książkę, położyłem głowę na poduszce i oddaliłem się myślami do czasów życia bohatera. Chciałbym go znać! Pomimo że to postać fikcyjna, wrył się w moją pamięć i pozostanie w niej długo.

Pisarz snuje opowieść o czternastoletnim Wolfgangu, chłopcu nader wrażliwym, zagubionym, żyjącym w swoim świecie, nierozumianym przez otoczenie. Spędza całe dnie w wieży wraz ze swoimi sokołami. Potrafi z nimi rozmawiać. Chłopiec zbliża się do osiągnięcia wieku dojrzałości i ma przejąć we władanie zamek, którym do tego czasu zarządzał jego stryj. Gdy zbliża się ten dzień, nad głową Wolfganga zaczyna tworzyć się niebezpieczeństwo. Stryj widzi w nim rywala o majątek i planuje się go pozbyć, podsycając wrogość mieszkańców wioski wobec chłopca. Ludzie upatrują w nim czarnoksiężnika, zamkniętego w wieży i szkodzącego ludziom. Powstają o Wolfgangu plotki, wzbudzające w wiejskiej gawiedzi strach i przerażenie. Stryj, obawiając się grzechu śmiertelnego (chciał zabić chłopca), oddaje go w ręce okrutnego inkwizytora Innocentego…


POLECAM!

Zacząłem czytać już kolejną powieść, a jest to „Mnich” M. G. Lewis’a.

komentarze (0) | dodaj komentarz

(...)

wtorek, 02 lutego 2010 0:52
Ł.: Ej, Paweeeeł…
Ja: Nooo…?
Ł.: A czemu my się jeszcze ani razu nie spotkaliśmy?
Ja: Bo nie pojawił się ten temat w naszych rozmowach…?
Ł.: Fajnie nam się rozmawia, trzeba kiedyś się przejść na spacer jakiś, w końcu znajomość wirtualna to nie znajomość.
Ja: Też tak uważam…
Ł.: Na bank nam się buzia nie zamknie, bo przez skype i na gg to potrafimy godzinami rozmawiać...
Ja: To chyba dobrze…
Ł.: yhy…

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nasze dzieciaczki kochane…

piątek, 29 stycznia 2010 14:29
1.
Dyżurowałem sobie w trakcie długiej przerwy na korytarzu bocznym. Większość uczniów była na obiedzie, więc korytarz był praktycznie pusty. W pewnej chwili doleciał do mnie mroźny strumień powietrza. Zaciekawiony wszedłem do chłopięcej łazienki… A tam, w kątku, w kłębach dymu stał sobie mój szóstoklasista. Papieroska trzymał jak zawodowiec i zaciągał się równo.
- Smakuje ci? – Spytałem.
Chłopak zdębiał. Po chwili zastanowienia rzucił papierosa do pisuaru.
- To nie ja! To nie ja! – Ruszył do mnie, rozkładając ręce.
- Tiaaaa, a ja jestem św. Aleksy… - odparłem.

2.
Byłem także świadkiem dwóch wielce pouczających rozmów:

Na lekcji polskiego:
- A teraz otwórzcie ćwiczenia i zróbcie samodzielnie zadania od 1 – 5. Za chwilę je sprawdzimy – prowadzę lekcje na zastępstwie w kl. szóstej.
Po chwili słyszę z ostatniej ławki:
- Kurwa, jakie pierdolenie! Nie będę tego robił!
- Tylko pamiętaj, że takie pierdolenie jest poniekąd pożyteczne, bo dzięki niemu przybywa ludzi na świecie – odpowiadam mu spokojnie.*
Do końca lekcji w klasie panowała taka cisza, że słychać było tykanie zegara na ścianie, a uczeń zrobił wszystkie zadania.
* Bycie brutalnym i dosadnym nieraz popłaca.

„Rozmowa” czwartoklasistów przed szkołą:
- Chcesz wpierdol?! – mówi jeden do drugiego.
- Odwal się – mniejszy się broni.
- Jak ci przypierdolę, to zobaczysz! – większy chwycił mniejszego za kaptur i chciał przewrócić na śnieg.
- Co ty to robisz?! – wkraczam do akcji. – Jak ty się w ogóle odnosisz?
- Normalnie… - odpowiada wielce zdziwiony, że się go czepiam.
- Jak byś się czuł, gdyby ktoś tak do ciebie mówił? – próbuję prawić mu morały.
- Przyjebałbym mu… - odpowiedział bez zastanowienia.

komentarze (5) | dodaj komentarz

(...)

piątek, 29 stycznia 2010 1:48
Od jakiegoś czasu męczą mnie jakieś smuty i dołek.
Może to przez te mrozy, które ostatnimi czasy nas męczą.
Może to przez to, że zamykam się w domu i nigdzie nie wychodzę.
W kółko tylko praca - dom - praca - dom.
Nawet już nie odwiedzam naszej galerii czy Empiku.
Jakieś podstawowe zakupy robię w drodze do domu i już potem nigdzie nie chce mi się iść.
Przeniosłem się też do najmniejszego pokoju, tak że nie mam widoku na ulicę tylko na dziedzińczyk w środku kamienicy (tu nawet widoku nie ma, stoją tylko śmietniki).
Ale jakoś nie dokucza mi ta izolacja.
W sumie nie robi ona na mnie żadnego wrażenia, nastawienie mam czysto ambiwalentne.
Katuję się też ostatnio piosenkami Paulli.
W kóło słucham "Prosto w serce" i "Jak się masz, jak ci mija życie".
Zauważyłem, że, chyba nieświadomie, zacząłem zrywać kontakty.
Odprawiłem dwóch gości, którzy liczyli na jakieś relacje ze mną.
Dwóch także dostało porządnego kosza, bo narzucali sie paskudnie, z czego jeden nadal stawia jakieś próbne kroki, ale staram sie go ignorować.
Nie ma najmniejszych szans!
W sumie kontakt utrzymuję tylko z Młodym i z panem Ł.
Piszemy na komunikatorze, rozmawiamy na Skype, widzimy się w kamerach internetowych.
Ale czy z moim dystansem i antymęskim nastawieniem te znajomości przetrwają?
Staram się rozmawiać też z osobami poznanymi na Fellow lub z czytelnikami mojego bloga.
Z tym Fellow to różnie było - założyłem tam profil, potem go skasowałem, potem znów go reaktywowałem, by ponownie go skasować.
Już od jakiegoś tygodnie mnie tam nie ma.
Ale z winy mojego nastawienia i rosnącej z dnia na dzień obojętności, znajomości te chyba wygasają.
Zamykam się w sobie, jak to miało miejsce kilka lat temu po wypadku pana M.
Może to i dobrze...
Wtedy samotność i zerowe kontakty dużo mi pomogły.
Skoncentrowałem się wyłącznie na sobie i dzięku temu ukończyłem prawie jednocześnie dwa kierunki studiów, w tym ciężką filozofię.
Czuję, że taka koncentracja sił znów mi jest potrzebna.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 22526

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O mnie

nietulipan@poczta.onet.eu
GG 2598192

O moim bloogu

"W poszukiwaniu utraconej nadziei" - niech ta parafraza wspaniałego dzieła Marcela Prousta stanie się mottem mojego bloga. Tak, szukam nadziei, zapodziała się gdzieś mi ona i nie mogę jej odnaleźć alb...

więcej...

"W poszukiwaniu utraconej nadziei" - niech ta parafraza wspaniałego dzieła Marcela Prousta stanie się mottem mojego bloga. Tak, szukam nadziei, zapodziała się gdzieś mi ona i nie mogę jej odnaleźć albo to ona nie może odnaleźć mnie. Może kiedyś, całkiem przypadkowo, natrafimy na siebie w trakcie zakupów w samie lub na przystanku w deszczowy dzień. "Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można, nie wiem ile, odrąbać i zniszczyć gałęzi, a ona zawsze będzie puszczać nowe pędy." Isadora Duncan "Nie można mieć nadziei na skierowanie świata ku lepszym drogom, o ile się jednostek nie skieruje ku lepszemu." Maria Skłodowska - Curie

schowaj...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 07.02.2010 17:21:53
  • autor: nimfa99
  • treść: tulipanku, mam ogrom...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 22526
Wpisy
  • liczba: 293
  • komentarze: 433
Bloog istnieje od: 780 dni